Wrażenia po styczniowym warsztacie Katarzyny Pilorz PDF Drukuj E-mail
czwartek, 24 luty 2011
Naczynia połączone... o powiązaniu części ciała i jego znaczeniu w terapii problemów z układem ruchu

Warsztat w styczniu był pierwszym z trzyczęściowego cyklu warsztatów. Dotyczył kostek, kolan i bioder. Podzielony był na część praktyczną i teoretyczną. Poza praktyką na macie, odbył się wykład z anatomii i rehabilitacyjnych zagadnień dotyczących omawianych części ciała.

W części praktycznej istotą było ustawienie ciała do osi (ang. alignment). Jeżeli ciało jest dobrze ustawione, ustawione do osi, znaczy to, że pracujemy prawidłowo. Różne warianty pozycji pozwalały na szukanie odpowiedniego ustawienia. Następnie w naszej praktyce, pamiętając stale o alignment, pracowaliśmy "warsztatowo". W, chciałoby się powiedzieć "prostych", asanach, skupialiśmy się na szczegółach, na drobnych detalach, które bardzo często nam umykają, a które są ważne w uzyskaniu prawidłowego ustawienia w asanie. Przechodząc od kostek, po kolana, aż do bioder, z użyciem pomocy i bez nich, analizowaliśmy własne ciała, by móc zrozumieć i osobiście poczuć na czym polega sedno połączeń między częściami ciała. Pokazało nam to szerszą perspektywę pracy w asanach. Staraliśmy się obejmować świadomością całą pozycję, nie zapominając o szczegółach, i odnaleźć w niej ustawienie do osi.

Podczas wykładu z fizjologicznej strony przedstawiono nam procesy jakie zachodzą w naszych "kostkach, kolanach i biodrach" m.in. podczas przemieszczania się. Mogliśmy dowiedzieć się również o najczęstszych problemach kończyn dolnych. Przygotowana prezentacja multimedialna zobrazowała nam to zagadnienie.

Podczas warsztatu zostało nam przedstawione, jak złożony jest nasz organizm i jak każda z jego części wpływa na całość. Jeżeli mamy problemy z kolanem, warto zająć się zarówno kostkami, jak i biodrami. Nie można skupić się na jednym wybranym punkcie ciała, z którym mamy problem, gdyż, jak w tytule warsztatu, części ciała są jak „naczynia połączone”. Niebawem kolejna część warsztatu. Osobiście serdecznie do niego zachęcam.

Tomek Pyrzewicz


Advertisement